Strona główna->ala->przepisy->pasztet a'la Ala
PASZTET ALI

Od jakiegoś czasu pasztety to moja specjalność – wychodzą mi pyszne!
Najlepsze pasztety tak jak bigosy wychodzą wtedy, gdy użyjemy różnorodnych gatunków mięs. Ja wolę chudsze wyroby, a oprócz mięsiwa dodaję sporo warzyw – wszystkie te, które gotowały się razem z mięsem. Przykładowy zestaw na pasztet – ale proporcje można zmieniać według upodobania:
1. udziec indyka
2. po kawałku surowego boczku - czyli ok. 50 dkg
3. łopatki
4. wołowiny
5. pierś kurczaka
6. kilka wątróbek drobiowych – ok. 20 dkg
7. cebule – 3 duże
8. marchewka – 2 szt
9. pietruszka korzeń – 1 duża
10.seler korzeń – ½ małego
11.garść suszonych grzybów
12.duża czerstwa bułka
13.jajko – 1szt.
14.rodzynki ( jak kto lubi) – ok. 15 dkg
15.przyprawy – sól, pieprz, ziele angielskie, liść laurowy, papryka słodka i ostra, gałka muszkatołowa, majeranek itp.

Pasztet najwygodniej robi się przez dwa dni. Pierwszego dnia gotuje się w wielkim garnku wszystkie mięsiwa przez parę godzin, aż wszystko będzie mięciutkie. Najpierw wrzucamy mięsa – ale bez wątróbki, która ląduje w garnku na 20 minut przed końcem gotowania. Warzywa dodajemy w połowie gotowania jak już z wywaru mięsnego wyłowimy wszystkie szumowiny, potem po warzywach czas na sól, pieprz, ziele angielskie i listek laurowy, a resztę przypraw dodajemy potem do zmielonej masy mięsnej. Teraz też trafiają do garnka namoczone wcześniej grzybki – oczywiście razem z wodą, w której się moczyły. Na niezbyt dużym ogniu wszystko pięknie się gotuje, a my pilnujemy, aby została pewna ilość wywaru – czyli ewentualnie dolewamy wody. Gdy już wszystko będzie mięciutkie jak masełko, a wątróbka też doczeka się swojej kolejki, to odstawiamy wszystko do następnego dnia. Drugiego dnia lekko podgrzewamy cały garnek, bo ciepłe mięska lepiej się mielą - i zaczynamy przepuszczać wszystko przez maszynkę do mielenia. W tym czasie moczymy w wywarze czerstwą bułkę oraz zalewamy gorącą wodą lub wywarem rodzynki. Mielimy wszystko trzy razy ( bardziej pilni nawet cztery) – mięsa, warzywa, grzybki, a także wyciśniętą bułkę. Taką masę dokładnie mieszamy z jajkiem, resztą przypraw (sól do smaku!) oraz dodajemy pewną ilość przecedzonego wywaru, aby wszystko było dostatecznie wilgotne. Z takiej ilości wyjdą dwa duże pasztety, które pieczemy w żaroodpornych naczyniach z przykrywami. Ja do jednego dodaję rodzynki, a drugi bardziej podostrzam przyprawami. Wierzch pasztetów ładnie wygładzam widelcem polewając kilkoma łyżkami wywaru, posypuję majerankiem i ewentualnie robię jakieś ozdobne wzorki. Pieczemy w 170 st. około 90 minut, ale trzeba sprawdzać, żeby nie było za długo. Pasztety można w kawałkach zamrozić, a potem smakują równie wyśmienicie. Jako dodatki polecam chrzan, żurawiny, marynowane grzybki lub jakieś swoje ulubione sosiki. Taki pasztet przebija wszystkie gotowe wędliny!
© 2009 Ryszard Rewako