|
|
CEPELINY
To bardzo popularne danie z Kresów. Swoją nazwę zawdzięczają kształtowi przypominającemu niemieckie sterowce z okresu II Wojny Światowej. Często nazywa się je również kartaczami. Mój przepis nieco różni się od tych jakie można znaleźć w książkach kucharskich czy też w inernecie, ale gorąco go polecam.
3 kg wysokoskrobiowych ziemniaków
40 dag mielonej wieprzowiny
20 dag mielonej wołowiny lub baraniny
2 średniej wielkości cebule
2 jajka
6 ząbków czosnku
½ cytryny
2 łyżki mąki ziemniaczanej
20 dag boczku
sól, pieprz
1 kg ziemniaków gotujemy. Ugotowane, rozgniatamy dokładnie tłuczkiem i odstawiamy by ostygły. Resztę ziemniaków tarkujemy wraz z cebulą. W płóciennym rożku, takim jak do robienia twarogu, mocno wyciskamy potarkowane ziemniaki. Gotowane i tarkowane ziemniaki mieszamy (ja robię to ręką) wraz z 1 jakiem i mąką ziemniaczaną, dodając sok z cytryny (nie czernieją tak szybko), sól i pieprz do smaku. W tym momencie powinniśmy mieć już gotowy farsz przygotowany z mielonego, drobno posiekanej 1. cebuli i zmiażdżonego czosnku (oczywiście sól i pieprz do smaku).
Na wewnętrzną część dłoni nakładamy ciasto i rozpłaszczamy tak, by otrzymać placek wielkości tejże dłoni, męskiej dłoni. Na środek wkładamy kulkę mielonego wielkości dużego orzecha włoskiego. Zawijamy dokładnie i oburącz formujemy kluskę w kształcie cepelina. Nie powinna być dłuższa niż 10 cm. W tym czasie powinna się już gotować osolona woda z dodatkiem 1. łyżki oleju (przeciwdziała sklejaniu się kluch). Garnek powinien być jak największy (ja używam 5. litrowego) wypełniony w 2/3 wodą. Gdy woda zaczyna wrzeć, wkładam delikatnie po jednym cepelinie w takich odstępach czasowych, by nie doprowadzić do całkowitego niewrzenia wody. Do takiego gara nie wkładam więcej niż 15 sztuk. W początkowej fazie warto delikatnie poruszać kluskami, by nie dopuścić do ich przywarcia do dna. Gdy wypłyną, gotujemy jeszcze 15 min pilnując, by woda zawsze lekko bulgotała. Po tym czasie wyjmujemy, pojedynczo, łyżką cedzakową na sitko, poczym hartujemy, czyli oblewamy zimną wodą. Na tak przygotowane cepeliny czeka już patelnia z rozgrzanym olejem. Wrzucamy je na nią i szybko przykrywamy pokrywą by nie zostać opryskanym gorącym olejem. Potrząsając lekko patelnią powodujemy ich równomierne rozłożenie się na powierzchni. Po pewnym czasie pokrywę można zdjąć i sprawdzać, czy skórka już się lekko zbrązowiła od dołu. Jeżeli tak, to przewracamy na drugą stronę. Gdy już są dobrze przysmażone z obu stron, wyjmujemy na półmisek i polewamy gorącym tłuszczem ze skwarkami z boczku, który właśnie doszedł na sąsiednim palniku.
Najlepsze są świeże, ale można je również potem odsmażać lub odgrzać w mikrofalówce.
SMACZNEGO
|