|
|
PIKANTNE SKRZYDEŁKA W MIODZIE
To danie łaziło za mną przez lata. Pierwszy raz jadłem coś takiego w Saint Louis, gdy byłem z wizytą u Dyczonów. Smakowało bardzo. Parę lat temu postanowiłem zmierzyć się z tym daniem. No i wyszło, powiem Wam nieskromnie, znakomicie. No to do roboty.
3 kg skrzydełek kurczaka
½ l miodu
dużo pieprzu kajeńskiego
czarny pieprz i sól
Macerat
olej
2 ząbki czosnku
sól, pieprz
Dzień wcześniej.
Każde skrzydełko dzielimy na 3 części. Tę najcieńszą wyrzucamy. Pozostałe dokładnie myjemy i osuszamy. Pozostałe wkładamy do dużej miski lub słoja i zalewamy maceratem. Wszystkie muszą być nim przykryte. Odstawiamy, przykryte folią, do lodówki. Dobrze jest w tym czasie zamieszać ze dwa razy.
Następnego dnia zlewamy macerat i pozostawiamy na sicie kilka minut. Po tym czasie każdy kawałek po kolei bierzemy w rączki, lekko solimy, pieprzymy, posypujemy dużą ilością pieprzu kajeńskiego i wcieramy dokładnie w całą powierzchnię. Układamy na blasze. Tą ilością skrzydełek blacha wypełni się po brzegi. Wkładamy do nagrzanego do 180oC piekarnika na ok. 40 min. Co jakiś czas polewamy „sokiem”, który puściły. Gdy się już przyrumienią, wyjmujemy blachę (tak będzie wygodniej) i przewracamy każdy kawałek na drugą stronę, i wkładamy ponownie do piekarnika. Ciągle polewamy. Gdy już zarumienią się z drugiej strony, wyjmujemy blachę. Piekarnik przestawiamy na 120oC. W międzyczasie podgrzewamy miód, by miał płynną konsystencję. Przy pomocy widelca zanurzamy na chwilę, każdy kawałek z osobna, w miodzie i odkładamy na drugą blachę. Wkładamy do piekarnika na 10-15 min polewając, kilka razy w tym okresie, miodem z blachy. Wykładamy na głęboki półmisek i na koniec polewamy rozpuszczonym miodem (kilka łyżek).
Pozostało już tylko jeść i… palce lizać.
|